Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
21 postów 107 komentarzy

Maciej Ł.

Maciej Ł. - Radca prawny.

Kozaczyzna według ks. J. Kitowicza

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

„...żon nie mieli ani kobiety żadnej między sobą nie cierpieli; a kiedy który został przekonany, że kędy za granicą miał sprawę z kobietą, tedy takowego do pala w kureniu, z którego był, ..."

 

Polacy przez małe panowanie Augusta III nie mieli żadnej innej wojny, tylko z hajdamakami, którzy wypadając z Siczy, do Moskwy należącej, na Ukrainę polską i często zabiegając aż na Podole, szlachtę, Żydów i chłopów bogatych tamtejszych rabowali.”(ks. Jędrzej Kitowicz).

 

Sicz - 100 lat po rebelii

 

Przyznać trzeba, że Kozacy nienawidzili Polaków. Pisał o tym Paweł z Aleppo w swym dziele pt.: „Opis Ukrainy”. Kozaczyzna doprowadziła do wielu buntów na Ukrainie, a podręczniki szkolne i polskie kino, w tym „Ogniem i mieczem” utrwaliły obraz kozaków jako zbrojnego ramienia ludu ruskiego uciskanego przez „królewięta” i garstkę szlachty. W końcu kozacy zmienilili „swą matkę” z Rzeczypospolitej na Rosję. Jak żyło się kozakom po „uwolnieniu” od Polaków i co faktycznie dali oni ludowi ruskiemu? Około 100 lat po buncie Chmielnickiego wspomniał o Siczy i kozakachks. Jędrzej Kitowicz w „Opisie obyczajów za panowania Augusta III”. Pojawia się tam kilka ciekawych faktów:

 

Otóż kozaczyznę trudno w ogóle nazwać grupą społeczną. Sicz była bardziej obozem zorganizowanym na sposób wojskowy, aniżeli miastem. Hajdamacy pod wodzą koszowego dzielili się na kurenie, a te na chorągwie, z których każda liczyła 100 kampańczyków. Każdy kampańczyk miał dom i kram do towarów oraz wyzwoleńców, czyli sługi. Kitowicz pisał, że hajdamacy:

 

...żon nie mieli ani kobiety żadnej między sobą nie cierpieli; a kiedy który został przekonany, że kędy za granicą miał sprawę z kobietą, tedy takowego do pala w kureniu, z którego był, za dekretem przywiązanego, póty tłukli polanami, to jest szczypami drew, póki go nie zabili, pokazując na pozór, jakoby czcili stan czystości;dla czego też nazywali się powszechnie mołojcami, to jest młodzieńcami, gdy w samej rzeczy prowadzili życie bestialskie, mażąc się jedni z drugimi grzechem sodomskim albo łącząc z bydlętami, na które sprośności, samej naturze obmierzłe, nie było żadnej kary, jakby uczynek z kobietą był plugawszy niż z kobyłą albo z krową.”

 

Zdumiewa niechęć do kobiet, ale jeszcze bardziej zdumiewa zupełny brak takiego obrazu kozaka w świadomości społecznej przeciętnego Polaka, dla którego klasyczny kozak to Bohun z „Ogniem i mieczem”. Jeśli kozacy nie zakładali rodzin, to skąd brały się następne pokolenia hajdamaków? Kitowicz pisze, iż kiedy hajdamacy wychodzili z Siczy, przywiązywało się do nich wiele hultajstwa z Rusinów polskich. Niektórzy:

 

przyjąwszy bractwo hultajskie raz na zawsze, do Siczy z hajdamakami powracali i ci to byli nasieniem i potomstwem hajdamaków, którzy oprócz takich plemienników, powracając do Siczy, porywali też i chłopców młodych, bądź obcych, bądź swoich krewniaków, a tak mnożyli się i następowali jedni po drugich, choć żon nie mieli”.

 

Rabunki

 

Z Siczy wychodzili hajdamacy na Ukrainę polską co wiosnę. Niestety nie mieli żadnych szlachetnych intencji. Celem wypadów był rabunek, a rabowali kogo się dało – szlachtę, mieszczaństwo jak i chłopów. Kitowicz tak to opisuje:

 

Najeżdżali ci hajdamacy szlacheckie dwory, wsie i miasta nawet, nikomu nie przepuszczając, kogo tylko zrabować mogli; na śmierć, prawda, najechanych z trudna kiedy zabijali, chyba z szczególnej jakiej osobistej zemsty sługi, chłopa lub Żyda, do hajdamaków zbiegłego. Ale dla wyciśnienia pieniędzy męczyli niemiłosiernie;”

 

Z opisu ks. Jędrzeja Kitowicza wyłania się zgoła odmienny obraz – obraz kozaków, którzy ciemiężyli lud ruski, czyniąc życie na Ukrainie nie do zniesienia. Jak podaje dalej Kitowicz:

 

...całe lato na Ukrainie z pomiernej szlachty i chłopi tudzież arendarze Żydzi nicht w domu nie nocował, ale każdy przed zachodem słońca z duszą wynosił się w step, ukrywszy majątek i jeden kryjąc się przed drugim: mąż przed żoną, żona przed mężem, ojciec i matka przed dziećmi, dzieci przed rodzicami i sami przed sobą, ażeby znaleziony jeden z bólu nie wydał drugiego, gdyby go męczono i o drugich pytano..”

 

Stąd Kitowicz nazwał hajdamaków „regularnym nieprzyjacielem Ukrainy.”Nie Polski! Tylko Ukrainy, w tym ruskiego chłopstwa! Hetmani koronni wyprawiali przeciw nim podległe wojsko koronne. To ono broniło każdego lata ludu ruskiego oraz ich mienia. To Polacy chronili Rusinów przed kozakami, a nie na odwrót. Te polskie podjazy pod wodzą polskich komendantów toczące każdego lata regularną wojnę z kozakami w obronie ludności mogłyby być „wspólnym bohaterem” polsko-(ruskim)ukraińskim. A tak przeszłość dzieli...

 

Z opisu ks. Kitowicza pokazuje się kozaczyzna jako zorganizowana grupa o celach rabunkowych. Blisko jej było do piratów i korsarzy, którzy przecież także mieli własne siedliska, gdzie żadna władza państwowa nie sięgała. Kitowicz nie ukrywał, że„...w Siczy mieszkali najgorsi z całego świata ludzie, apostatowie od wiary i różnych zakonów, infamisiowie,zbiegowie kryminalni z rozmaitych stron,...

 

Co ciekawe, na rozbój szli głównie wyzwoleńcy, a każdy z nich musiał oddać 1/2 zdobyczy kampańczykowi, któremu podlegał. Kampańczyk oddawał 1/10 z tego co otrzymał koszowemu. Mieli z tego kozacy „publiczne stoły”, tj. strawę za darmo.

 

Kiedy kampańczyk podchodził w lata szędziwe, wybierał spomiędzy czeladzi swojej jednego, który mu był najmilszy, prowadził go do kancelarii i tam uroczyście zapisował swoim następcą. A ten po śmierci takiego ojca swego ogarniał wszystek majątek, reszta zaś czeladzi albo przy nim zostawała, albo się do innych kampańczyków rozchodziła;...”Tak, więc pozostali wyzwoleńcy oddając latami połowę łupów mogli z tego później nic nie mieć.

 

Jeżeli, więc spytać jak żyło się kozakom w matce Rosji, przyznać trzeba, że koszowemu i kampańczykom chyba nieźle, za to wyzwoleńcom niebezpiecznie. Łupili Ukrainę, czasami konie Tatarom, a poza tym„...bawili się rybołówstwem, myślistwem i chowaniem stad wielkich rozmaitego bydła i koni”.

 

Polonizacja Rusi

 

Natomiast ludowi ruskiemu tylko szkodzili. Pasożytowali na nim. Grabili go, dezorganizowali życie społeczne i utrudniali kolonizację dzikich pól. Polak, Rusin, Żyd, czy Ormianin – wszyscy wspólnie chronili się przed kozackimi watahami. Niestety kozacy przechodzą do historii głównie przez pryzmat powstania Chmielnickiego jako wyzwoliciele od Lachów, co polski film „Ogniem i mieczem” chyba utrwala (jak przedstawiono w filmie ks. Jaremę Wiśniowieckiego, a jak Bohdana Chmielnickiego).

 

Oceniając hajdamaków można jeszcze powtórzyć za Feliksem Konecznym, iż kozaczyzna walnie przyczyniła się do tego, że:

 

kto mógł – nie chcąc mieć nic wspólnego z ohydą mordu i rabunku, wskutek wstydu z powodu bezeceństw popełnianych przez kozaków - zacierał ślady ruskie za sobą i polonizował się – inteligencja ruska, warstwa szlachecka; polszczył się naród ruski tysiącami.”

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930